Odbieram maile, na które nie mam ochot odpisywać. Wiadomości o tym, że komuś mnie brakuje, że tęskni, że chciałby wypić ze mną herbatę.
Szukam własnego rytmu. Spokojnie, powoli próbuje wprowadzać zmiany. Cieszę się z małych kroków, wierzę, że rutyna wiele ułatwia. Tym bardziej, że będzie to całkiem nowa rutyna, dzięki której spełnie marzenie o ultra bieganiu. W tym rytmie jednak będzie mi brakować tych, od których dostaje te wiadomości. A bardzo chętnie wpisała bym ich do mojego planu tygodnia. Niekoniecznie w (nieistniejącej, bo przecież codziennie jakby realizowanej) rubryczce "odpisać na maile".
Chcę wypić przy jednym stole herbatę z tymi wszystkimi, których mi też brakuje.