Pierwsze 10 dni zakończone, więc przyszedł czas na spowiedź. Co udało mi się zrealizować z mojej listy cyklicznej? Względnie wszytko. Dlaczego względnie?
Nie udało mi się uprawiać jakieś aktywności fizycznej co dwa dni. Na dzień przed egzaminem nie miałam siły, ani za bardzo czasu na odrywanie się od książek, więc odpuściłam, ale odrobiłam to po egzaminie. Z innych negatywnych rzeczy związanych z tym postanowieniem- ani razu nie biegałam. Jest mi za zimno i trochę boje się, że zbyt śnieżnie (chociaż chyba dla mnie samej brzmi to jak wymówki), ale myślę, że w tym tygodniu uda mi się jednak przemóc i spróbować. Reasumując uważam ten punkt mimo wszystko za zrealizowany, bo udało mi się przez te dni 5 razy po minimum 30 minut uprawiać jakiś sport...
Jeśli chodzi o dietę- cały czas starałam się trzymać limitu poza nieszczęsnym dniem przed egzaminem, kiedy siedziałam do chyba 3 w nocy, więc mój dzień znacznie się wydłużył i ilość pochłoniętych kalorii wzrosła do około 1450. Nie liczę jednak tego jako wielkiej porażki, bo głodna nie mogła bym skupić się na powtórkach. Tak samo za porażkę nie uznaje dnia, kiedy według moich obliczeń kaloryczność moich posiłków wyniosła w sumie 1301 :D, bo jest to ilość mniejsza niż błąd. Ten punkt mogę więc uznać za zrealizowany.
Jeśli chodzi o regularną naukę... Tu jet ciężko. Czasem siedziałam nad książkami kilka godzin dziennie, a czasem poświęcałam na to tylko 20 minut. Biorąc pod uwagę, że nauka 1h dziennie ma wyrobić we mnie nawyk systematyczności to prawdę mówiąc muszę się przyznać w tym punkcie do porażki, bo wiem, że gdyby nie sesja na pewno nie udało by mi się tego zrealizować.
I ostatnia rzecz- wstawanie o godzinie 7.30... Tu nie udało mi się tak na prawdę zrobić nic. Wstawałam o tej godzinie tylko kiedy miałam zajęcia na 8.00... Nad tym muszę bardzo popracować.
Dodatkowo udało mi się zacząć realizację kilku zadań z listy, jedno udało mi się zrealizować do końca. Do tego dziesiątego dnia udało mi się spotkać z kilkoma osobami, które dały mi więcej energii do realizacji planów! Uwielbiam spotkania z ludźmi, kiedy można usiąść, pogadać z kimś na mniej lub bardziej poważne tematy, pośmiać się, pozałamywać czy zrobić perfekcyjny karmel... Dziękuję!
Pierwsze 10 dni uznaje za wstęp, który mam nadzieję będzie dobrym startem realizacji mojego planu.
I... W ramach niespodzianki dla czytelników ;) zainspirowana blogami śniadaniowymi (a konkretnie tym, który śledzę od jakiegoś czasu) przez najbliższe 10 dni będę "publikować" moje śniadania.
Dziś: płatki owsiane + otręby żytnie + mandarynki + mleko, świeżo mielona kawa z mlekiem