Oto mój własny lek na własny niedobór słów. Jeśli chcesz się skontaktować pisz tutaj.

niedziela, 5 lutego 2012

Dzień 6

Późne śniadanie o 14. W kubku herbata z różą i wanilią, w miseczce owsianka ze świeżymi i gotowanymi mandarynkami. I serkiem wiejskim oczywiście. W radiu (o, ironio!) "Budzikom śmierć". Zamiast się uczyć czytam, piszę, planuję.
Motywacja leci na łeb, na szyję. Poprawka. Motywacja leciała, ale wzniosła się w górę, kiedy tylko okazało się, że ktoś dostrzegł moje ambitne plany. D., dzięki. ;)

W ramach przybliżenia mojego 90cio dniowego planu...Poza założeniami podstawowymi- 1300kcal dziennie przy zbilansowanym jadłospisie, 30min aktywności fizycznej co dwa dni, min. 1h nauki dziennie i wstawanie RANO czyli najpóźniej o 7.30 (kolejność nieprzypadkowa- uszeregowałam to od najłatwiejszego dla mnie do wykonania) mam listę do realizacji podczas całego planu (min. paszport i próba znalezienia pracy w USA na wakacje, wizyta u okulisty, oddanie ubrań do komisu, napisanie CV itp.) oraz listę do realizacji cyklicznej podczas każdych 10 dni (sport x5, domowa mikrodermabrazja, pieczenie czegoś z mojej listy "do spróbowania" itp.).
Co na razie udało mi się zrealizować? Jem zdrowo, chudnę. Tyłek boli mnie od rowerka stacjonarnego (dlatego dziś chyba mimo mrozów wybiorę bieganie). Sytuacja na uczelni zmusza mnie do nauki przynajmniej godzinę dziennie- chociaż powinnam nad książkami spędzić duuuużo więcej czasu! Wczesne wstawanie... Ekchm... Udało mi się wczoraj wstać przed 10? Tutaj porażka na całej linii. Pracuje nad tym (czyli wcześniejszym chodzeniem spać, żeby móc wstawać wcześniej)... Poza tym napisałam względnie CV, brakuje tylko uzupełnienia działu "doświadczenie", bo trudno spisać moje dotychczasowe dość niecodzienne doświadczenia pracy topielca, konsultanta call center znanego operatora telekomunikacyjnego, kucharki obozowej i ewn. dorywczo obstawy medycznej imprez masowych. Mam też już podstawowe info o szukaniu pracy w USA i znalezioną agencję, która pomoże mi pozałatwiać sprawy z ambasadą, z tym, że chyba jednak mnie na to nie stać...
Toczę się do przodu.