Oto mój własny lek na własny niedobór słów. Jeśli chcesz się skontaktować pisz tutaj.

czwartek, 7 czerwca 2012

Lubię...

...piec.
...biegać.
...siedzieć na parapetach.
...pić herbatę.
...zapach aptek i zielarni.
...kanapy w bibliotece mojej uczelni.
...odrywać papilotki z muffinek.
...smak absyntu z martini.
...spać.
...gotować dla innych.
...wędrować po górach.
...jeść.
...pisać bloga.
...mój żyrandol.
...jeździć stopem.
...gromadzić inspiracje.
...biały, czarny i fioletowy.
...mailować z fajnymi ludźmi.
...obdarowywać innych ciastami.
...jeździć na łyżwach.
...wysokie obcasy.
...kolorowe słuchawki.
...leżaki pod Pergamonem.
...piwo z sokiem imbirowym.
...moje okulary.
...porządek w moim pokoju.
...moje imię i przezwisko.
...wodę gazowaną.
...leżeć w parku.
...mleko sojowe.
...zapach lasu.
...mieć mało rzeczy.
...chemię organiczną (za rok o tej porze będę przeklinać, ze to napisałam).
...jeździć na rowerze stacjonarnym.
...duże swetry.
...patrzeć na topiącą się czekoladę.
...rozmawiać ze starszymi ludźmi na przystankach.
...słuchać muzyki przy sprzątaniu.