Oto mój własny lek na własny niedobór słów. Jeśli chcesz się skontaktować pisz tutaj.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Sesja...

Cztery godziny snu. Pierwsza kawa po kilkudniowej przerwie. Książki i ksera na wszelkich płaskich powierzchniach mojego pokoju. Zeszyt z notatkami z każdego przedmiotu. Kolorowe schematy. Kartki prawie całe pokreślone zielonym zakreślaczem.
A w tym wszystkim ja z rozczochranymi włosami, w dresie siedząca na podłodze z notatkami z umysłem nie skłonnym do zapamiętywania kolejnych porcji wiedzy. Okazuje się, że materiał, który muszę opanować do egzaminów jest dużo większy niż mi się wydawał... Żeby nie zwariować trzymam się kurczowo postanowienia o codziennym ruchu- tu można mnie śledzić.