Oto mój własny lek na własny niedobór słów. Jeśli chcesz się skontaktować pisz tutaj.

środa, 23 stycznia 2013

Notatka z fizjologii.

Już wiem, że jesteś najbardziej pożądanym facetem tego miejsca. Nie tylko mi się spodobałeś, ale też widzę jak inne na Ciebie patrzą. Bardzo szybko dowiaduje się, że mam rację. Dobrze oceniłam sytuację. Jako ofiara bez instynktu walki raczej nie włączam się do nieformalnego wyścigu. Adrenalina w normie. Prawie.
Szybko okazuje się, że to najlepsze co mogłam zrobić. Jako niezainteresowana wydaję Ci się najtrudniejszym do zdobycia obiektem, Twój poziom testosteronu zwiększa się... Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że o tym myślisz. Kiedy jesteś blisko uśmiecham się. Szukasz mojego towarzystwa. Zdaje sobie sprawę, że Ci się podobam, widzę jak na mnie patrzysz. Lubię to uczucie, podwzgórze wydziela więc dopaminę, zwiększa się siła skurczu serca, podnosi się ciśnienie krwi. Jesteś blisko, czuję Twój zapach... Mój mózg atakowany Twoimi feromonami zaczyna uruchamiać kaskadę reakcji- rozszerza źrenicę (wyglądam bardziej uroczo, prawda?), zwiększa ukrwienie skóry, podwyższa tętno. Działamy na siebie podobnie, potęgując efekt. Gdy rzucasz propozycję już wiem, co się zacznie... Czekam na wszystkie ulubione efekty działania dopaminy. Nie umiem sobie tego odmówić, chociaż wiem jak to się skończy...
Leżę blisko Ciebie, czuje Twój zapach. Pochodne PEA mieszają się, a razem z alkoholem zaburzają ocenę sytuacji. Całujesz mnie w czoło. Zaczyna wydzielać się oksytocyna, prowokatorka bliskiej, pełnej ciepła relacji... Jak się temu nie poddać? I chociaż później wiem, że to nie ma sensu ufam Ci. Choć jestem głupiutka wiem jak pięknie ważysz słowa, ale tak ciężko jest odmówić sobie tego endorfinowego haju, gdy nie potrzebuję snu i jedzenia, na jakiś czas będę mogła zapomnieć o wszystkim innym...

Wracam do mojej codzienności. Adrenalina jest antagonistą oksytocyny, która przez pierwsze dni gdzieś tam na wspomnienie o Tobie plątała się w moim krwioobiegu wydzielona z tylnego płata przysadki. Biochemia jest piękniejsza niż poezja, przykro mi. Zaakceptuj to.

Dopisek: Ciekawe czy jestem jeszcze romantyczką? Czy jeszcze potrafiła bym dać z siebie wszystko? Czy jeszcze znajdę kogoś wartego większego ryzyka niż kilku dni z drobnymi, fizjologicznymi zaburzeniami wydzielania serotoniny? Sprawdzić, czy z endokrynnego punktu widzenia podejście "szukam kogoś na stałe" jest cokolwiek warte...