Oto mój własny lek na własny niedobór słów. Jeśli chcesz się skontaktować pisz tutaj.

wtorek, 11 czerwca 2013

Gdzie jestem?

Wszyscy idą do przodu.
Czy mój ulubiony siostrzeniec już się urodził?
Czy ona faktycznie zaczyna stawiać pierwsze kroki swojej kariery?
Czy one biegają już szybciej?
Czy już zdali egzamin, do którego nie jestem jeszcze zupełnie przygotowana?

Jak mam wstać z łóżka? Nie umiem doprowadzić się do porządku. Dzień i noc znów zmieniają swoje miejsce, godziny mijają mi zaskakująco bezproduktywnie, kalendarz jest pełen spraw do załatwienia, fizycznie staje się ruiną, psychicznie jestem pustką.
Marzę o tym kim mogła bym być gdybym wiedziała jak ocalić własne życie, jak ocalić czas, który tak nagle przecieka mi przez palce. Nie daje z siebie nic, a w głowie mam tak piękne wizje co by było, gdybym dawała z siebie 100%.
Jestem swoją największą barierą. Patrzę dalej, nie sięgam jednak wyżej. Marzenia są w głowie, sama nie wiem czemu ich nie realizuje, dlaczego znów leżę w łóżku... Nie udaje nawet przed sobą, że coś robię.

No dalej, daj z siebie jeszcze trochę...

Jeśli nie umiem dać z siebie więcej na co dzień to jak mam dać sobie radę z realizacją tak wielkich planów?
Czas przycisnąć...