5:30 duża kawa z mlekiem sojowym i fruktozą
tak, kawa to nie posiłek. ale jedzenie aż tak wcześnie rano? seriously?
8:30 niebieska jajecznica (jajka + czerwona kapusta + olej z pestek winogron + ser żółty fit), sałata, kawa
15:30 pseudo-kanapki na ciepło (plastry prażonego bakłażana + pasta z ciecierzycy, cebuli, mleka sojowego i przypraw, sałata), surówka z czerwonej kapusty, reszta pasty
20:00 makaron bez makaronu czyli por pokrojony we wstążki i sos (pomidor + pieczarki + czosnek + olej lniany + suszone zioła)
20:30 twaróg, czerwona kapusta
...i dlatego własnie wcale nie tęsknie za słodyczami. Poza tym zjadłam kilka kiełków słonecznika rosnących na parapecie. Plus herbaty w ciągu dnia. I woda. I jakoś przy tym wszystkim nie czuję potrzeby rzucania się na słodycze. Przyznaję, że nie każdy mój posiłek wygląda tak ładnie jak dzisiejsze (robienie zdjęć jedzeniu oducza mnie jedzenia z patelni zamiast talerzy), ale jeśli chodzi o skład to staram się, żeby było różnorodnie, zdrowo i smacznie. A kapusta... Zrobiłam wczoraj surówkę z małej główki, która okazała się po poszatkowaniu całkiem pokaźna.
A wiecie co jest najlepsze? Robienie tego jedzenia zajmuje mniej niż wrzucenie tego wszystkiego na stronę. Wnioski z tego takie, że wystarczy chcieć jeść zdrowo. Wierz, że mój organizm mi za to podziękuję.




