Oto mój własny lek na własny niedobór słów. Jeśli chcesz się skontaktować pisz tutaj.

środa, 27 czerwca 2012

Plan 45- podsumowanie

Nie mam czasu niestety na długie podsumowania...
ALE:
Kto chce sprawdzić, czy ćwiczyłam przez przynajmniej pół godzinki codziennie- zapraszam na moje endomondo :) Trzy dni bez ruchu to czas walczenia z książkami przed egzaminem i (co było bezpośrednią przyczyną dni bez ruchu) zatruciem pokarmowym. W sumie wyszło ok, ale te 3 dni wyglądają tak smutno.
Któż ciekawy czy więcej się śmiałam... Niestety okoliczności życiowe złożyły się tak, że niestety nie... Przynajmniej mimo tego nie jest ze mną tragicznie.
Inne rzeczy? Wywaliłam z jadłospisu masło orzechowe- kupne (a raczej w moim przypadku- sprezentowane) masło orzechowe jest niezdrowe. Nie ma co się czarować, że ach, tylko troszkę cukru, troszkę oleju... Smaczne, ale niezbyt zdrowe. A już na pewno nie w takich ilościach w jakich je spożywałam. Jeśli chodzi o nabiał... Mleka wypiłam może 0,5l? Jajek też zjadłam kilka. Zjadłam też kilka twarożków i moich ukochanych serków wiejskich, ale przez ponad 6 tygodni zjadłam może tyle ile normalnie w czasie tygodnia. Myślę, że ponad połowa moich posiłków była wegańska. I odkryłam na nowo fasolę!!!
Czy byłam bardziej spontaniczna? Trudno to ocenić, nie wybrałam się stopem na drugi koniec Europy ;), ale za to częściej zdarzało mi się realizować pozornie głupie pomysły-wracanie pieszo do domu z drugiego końca miasta, bieganie w okolicach północy ;) czy zorganizowanie miesięcznej pracy wyjazdowej bez poznania pracodawcy. U mnie spontaniczność zawsze była pomieszana z dużą dozą lekkomyślności.
Efekty? Wolała bym spojrzeć na to z większej perspektywy czasu.
Na pewno mogę napisać, że w najbliższym czasie nie planuje planowania. Za to czeka mnie jeszcze kilka dni wśród książek i nadrabiania zaległości towarzyskich, bo zaraz po tym... 4 tygodnie z dala od cywilizacji. A to oznacza duuużo biegania. Woo-hoo!