sobota, 23 czerwca 2012
Uwaga, zmiany!
Na fali popularności fitblogów bla, bla, bla chcę oświadczyć, iż zapraszam na VegeFit. W tym miejscu przydała by się ckliwa historia o tym, jak rozmawiałam z bliskimi mi osobami o tym jak medytacje nad herbatą rozwijały się i to towarzyszyły mi w mym żywocie na przestrzeni dziejów od moich mhhhrocznyh, acz kolorowych czasów... Hmm, dawnych, ale zamiast tego napiszę, że po długich (lub niezbyt długich?) rozmyślaniach stwierdzam, że blog na którym znajdują się nieco bardziej osobiste plany na przyszłość i dywagacje (a raczej marudzenie) o tym, dlaczego czasem mogę wszystko, ale częściej mi się nie chce wystawić palca poza łóżko pomiędzy sweet fotkami zdrowych wege-jadłospisów i informacjach o sensie suplementowania B12 są trochę bez sensu. Tak więc wszystkich, którzy mnie nie znają, a którzy chcieli by poczytać coś bardziej wartościowego niż to, jakie mam kwiatki w pokoju i jaką muzyką aktualnie wkurzam sąsiadów (no dobra, nie wkurzam, ale to brzmi lepiej niż "cóż aktualnie przetwarza ma kora mózgowa budująca płat skroniowy") zapraszam na VegeFita. Jeśli ktoś mnie zna tak jak mniejszość to zapraszam do zostania tutaj i czytania o tym jak mi się w życiu układa, co czytam i dlaczego nie mam czasu się spotkać, tylko no-life`uje w bibliotece.