Oto mój własny lek na własny niedobór słów. Jeśli chcesz się skontaktować pisz tutaj.

niedziela, 1 lipca 2012

Niedziela

Jest słonecznie. Przez okno zasłonięte firanami poruszanymi wiatrem wpada zapach deszczu. Na biurku piętrzą się notatki, listy zadań do zrobienia i rzeczy do spakowania. Piekę ostatnie ciasta, w misce rośnie ostatni zaczyn na chleb przed wyjazdem. Uczę się do ostatniego egzaminu. Zamykam część spraw, przez kilka godzin próbuje nadrobić zaległości ostatnich miesięcy... Pod wieloma względami.
Pakuje się... Na 4 tygodnie. Ale czuje, że nie wrócę tak szybko do domu...